czwartek, 2 lutego 2012

Rozdział 4.

            Po lekcjach, dziewczyny wyszły z budynku i oparły się o maskę czarnego auta.
   - Dobra, więc jak on wygląda? – zapytała leniwie Viki.
   - Ale kto?
   - No ten Tom. – powiedziała spokojnie, ale Nicole on tego imienia przechodziły teraz ciarki. – Chętnie go poznam.
   - Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł…
   - Nie wygłupiaj się. – a gdy zapadła cisza, Viktoria dodała – No, czekam…
   - Ygh, i tak wiem, że nie wygram z twoją ciekawością. Jesteś strasznie uparta.
Viki tylko szeroko się uśmiechnęła.
   - Hm…Ciemne włosy, ciemne oczy i ciemne ubranie.
   - Ta… To ja będę go wypatrywać, a ty zastanów się nad przymiotnikami.
   - No co!? – prychnęła Nicole i zaczęła bazgrzeć w zeszycie.
Po około dwóch minutach usłyszała:
   - Hey Nick, to przypadkiem nie ten co właśnie wychodzi.
Nicole podniosła szybko głowę. W drzwiach, wolnym krokiem, szedł Tom. Gdy towarzyszka nie odpowiedziała, Viktoria krzyknęła:
   - Ej, Tom!
Nicole wymierzyła koleżankę chłodnym spojrzeniem.
   - Coś się stało? – powiedział ostrożnie.
Zwracał się do Nick.
   - Chcę… żebyś poznał moją znajomą, Viki.
   - Siemka.
   - Cześć. – uścisnęli sobie dłonie.
   - Gdzie mieszkasz?
'' Zaczyna się.'' – pomyślała Nick, która jednak nie chciała się wtrącać.
   - Na Misty.
Obydwie dziewczyny wybałuszyły na niego oczy.
   - Co?
   - Jaki numer?
   - 71…
   - Cztery domy ode mnie. – powiedziała Nicole bez wyrazu.
Teraz i on wytrzeszczał oczy.
   - Naprawdę?
Nick skinęła powoli głową.
   - Em… Ja tu nadal jestem. – Viki zmrużyła oczy.
   - Dobra, coś jeszcze chcecie? – zapytał Tom.
   - Masz samochód? – Viktoria wyprzedziła Nicole.
Nick popatrzyła na znajomą, a z jej oczu można było wyczytać '' Co ty wyprawiasz!? ''. W odpowiedzi, dziewczyna uśmiechnęła się.
   - Nie, dam radę pieszo.- powiedział chłopak, który najwyraźniej nie zauważył incydentu.
   - Możemy cię podwieść. – Viki nie zamierzała dać mu za wygraną.
   - Sorry, ale mam coś jeszcze do załatwienia. – I uśmiechnął się w geście pożegnania.
Gdy już się oddalił na tyle, by nie słyszeć dziewczyn, Viktoria powiedziała:
   - Phi… Myślałam, że będzie o wiele gorzej.
   - Jak to?
   - No wiesz, że będzie małomówny, zupełnie tajemniczy, brzydki…
   - Co sugerujesz? – Nicole już dobrze wiedziała, że Viki coś sobie przemyślała.
   - Przecież widzę, że nie miałaś jeszcze chłopaka. – powiedziała spokojnie, lecz widać było, że w duchu cicho chichocze.
   - Viktoria, ja nie szukam sobie chłopaka.
   - Dobra, zapomnij. Podwieziesz mnie? – spytała.
   - A ty nie masz swojego?
   - Jakbym miała, to pewnie nie byłoby teraz tej rozmowy. – rzekła Viki. ''Ma rację'' – pomyślała jej towarzyszka. – To jak? Podwieziesz mnie?
   - Dobra, ale wiedz, że musimy zajechać też po Maxa.
   - Spoko. – dziewczyny zerwały się i zajęły swoje miejsca w aucie.
Droga była cicha, i –na szczęście- krótka. Max czekał już na podjeździe.
   - Cześć. – przywitał się, z niechęcią siadając z tyłu.
   - Siema, jestem Viktoria. – odwróciła się. – I wiem, że ty jesteś Max.
   - Ta…
Nastąpiła nieprzyjemna cisza.
   - Więc, jak tam w szkole? – zapytała Nick, która chciała zmienić temat.
   - Super. Byłem już nawet odpytywany.
   - Na jaki temat?
   - Starożytna Grecja.
   - I jak poszło?
   - Z początku była łatwizna, ale następny pytanie, wydawały się jak z kosmosu.
   - I w sumie dostałeś…?
   - 4. Później jakiś koleś obok powiedział, że i tak mi odpuściła – wzruszył ramionami.
   - No to całkiem nieźle. Czyli, jak widać, masz też znajomych.
   - Prawda, i są całkiem fajni i ciekawi. – uśmiechnął się. – I wiesz, widziałem taką dziewczynę…
   - O nie! Znowu! – zaśmiała się Nicole.
   - A co, dostałeś już kosza od dziewczyny? – zwróciła się do Maxa Viki, która też zachichotała.
   - Żeby tylko raz! – zarumienił się. – A co do dziewczyny, to jednak więcej ona na mnie spogląda, niż ja na nią. – dodał dumny.
   - No proszę. W tej nowej szkole jesteś najwyraźniej  uważany za przystojniaka. Dobrze, że mnie o się nie tyczy. – zażartowała.
   - Ty mi się też nie podobasz. – zagrał obrażonego.
   - Nie jestem zła. – uśmiechnęła się.
Po tej rozmowie, Nicole zapytała się w końcu:
   - Dobrze Viki, więc gdzie mam się zatrzymać? Tutaj może być?
   - Jasne. – zaczęła odpinać pas bezpieczeństwa. – Dzięki.
   - Miło było – powiedział rozpromieniony Max.
   - Mi też. Do zobaczenia jutro, Nicole!
   - Cześć!
Gdy drzwi zamknęły się, dziewczyna powoli nacisnęła pedał gazu.
   - Widzę, moja droga siostro, że ty też masz już znajomą.
   - I całe szczęście, że od samego początku się z nią spotkałam.

Dziękuję za cierpliwość : P Mój '' Paczator '' jest taki wolny, że już mi samej nie chce się czekać. Jeśli wystąpił jakiś błąd, to proszę mi go szybko podać : P 
To wszystko, dziękuję oOLAALOo

1 komentarz: