niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 6.

            Pogoda nie była idealna. Co chwilę za oknem pojawiała się mżawka. Nicole postanowiła nałożyć zielony T-shirt, czarne rurki i granatowy sweterek. Czekając na Viktorię, oparła się o blat w kuchni. Wysłała mamie SMSa , że jedzie na pączki i będzie najpóźniej o dziewiętnastej. W prawdzie nie wiedziała, ile będą tak przesiadywać. Po około 10 minutach pod dom podjechał czarny mercedes.  Nicole poczuła ulgę, gdy po minucie wyszła z niego Vikki. Szybko nałożyła buty na koturnie, założyła płaszcz i wyszła na spotkanie.
   - Wow… Skąd masz samochód? – Nick była pod wrażeniem.
   - Powiedzmy, że pożyczyłam od kochanego brata, kim jest Jacob. – uśmiechnęła się figlarnie.
   - Jak to '' powiedzmy '' ? – Nicole nie lubiła nie przyjemnych sytuacji. Co jeśli później jej brat będzie na nią zły?
   - Phi… Ja szczegółów nigdy nie ujawniam.
   - OK.
   - Mamy czas do szóstej wieczorem, a jeśli się pośpieszymy, będziemy tam już za 15 minut.
Nicki skinęła głową i wsiadła powoli do auta.
   - Jakiej muzyki słuchasz? – zapytała Viktoria, gdy już zapięły pasy bezpieczeństwa.
   - To zależy, zazwyczaj słucham radia.
   - Lubisz House?
   - Może być. – odparła Nicole, a Vikki włączyła radio, z którego natychmiast zaczęła brzmieć muzyka.
Podróż była coraz trudniejsza do pokonania, bo ciągła deszcz przesłaniał pole widzenia. Co chwilę błyskały światła innych samochodów, a nad głowami szalały pioruny.
   - Nie jest dobrze, trafiłyśmy na niezła ulewę. – Vikki skomentowała.
   - Tak, zdążyłam to zauważyć. – Nick przełknęła ślinę.
   - Zaraz będziemy na miejscu.
Nicole spostrzegała już domy.
            Po chwili dziewczyny znajdowały się pod dużym budynkiem. W większości był on pomalowany na różowo, a kolorowe lampki kojarzyły się z posypką do ciasta.
   - Raju, przybywamy! – pisnęła Vikki i popchnęła szklane drzwi.
            W środku, stoły były bardzo duże. Okrągłe, brązowe i na samym środku z naklejką logo. PO chwili Nicole spostrzegła, że wszystko wydaj się okrągłe.
'' Tak musi wyglądać świat Vikki. '' – pomyślała Nick.
            Zajęły swój stolik przy ścianie. Nie było tłoczno, więc po chwili podeszła do nich kelnerka. Spod jej krótkiej, różowej, sukieneczki wystawały czarne, grube pończochy. Szczupłość jej łydek podkreślały wysokie obcasy. Bardzo prowokowała swoim wyglądem.
   - W czym mogę pomóc? – powiedziała beznamiętnie. Widoczne było to, że równie dobrze mogłaby robić teraz coś ciekawszego.
   - Dwa cappuccino i sześć pączków z białej polewie.
Gdy kelnerka bez jakiegokolwiek zapału poszła do kuchni, Nick wydukała:
   - Ja zjem co najwyżej dwa pączki.
   - Super, więcej dla mnie. – odpowiedziała Viktoria i uśmiechnęła się szeroko.
Nicole uśmiechnęła się blado. Rozsiadła się wygodnie, opierając ramiona o skórzane krzesła i prostując lekko nogi.
   - Nie powiedziałaś mi jeszcze co było dziś na Biologii. – Vikki mrugnęła porozumiewająco okiem.
   - Tom musiał pomóc mi w doświadczeniu. Chodziło o płazy.
   - Ty go poprosiłaś o pomoc?
   - Nie, pan Robinson kazał.
   - Hm…. Czyli nic pociągającego i romantycznego.
   - Nie jest tak źle.– Nicole wzruszyła ramionami. – On nie wydaje się taki zły.
   - Czyli czujesz miętę?
   - Co? – Nicki niezrozumiała i wybałuszyła oczy.
   - No podoba ci się? – uśmiechnęła się jak gangster.
   - Nie, nie chciałabym z nim być. N i g d y. Tylko znajomy.
   - Zupełnie jak w filmie. – Viktoria uśmiechnęła się drwiąco.
Gdy Nicole już miała zaprzeczać przeczucia koleżanki, do cukierni weszła grupa licząca około 10 ludzi.
            Byli to mężczyźni w czarnej skórze, glanach, ciemnych dżinsach i okularach przeciwsłonecznych. Większość z nich miała kruczoczarne włosy i wystające kości policzkowe. Byli wysocy i umięśnieni. Wyglądało, jakby dużo ćwiczyli po to, by później uczestniczyć w różnych walkach.
            Po wyrazie ich twarzy było widać, że nie mieli dobrych zamiarów. Zmierzali do stolika, po drugiej stronie lokalu.
   - Hm… wydaje mi się, że lepiej będzie, jakbyśmy poszły gdzieś… indziej.
   - Ta… Wynośmy się z tąd, możemy pojechać do mnie.

To chyba najkrótszy rozdział jaki napisałam. Będę musiała się skupić, trzeba szybciej je pisać, ale moje lenistwo... Koszmar. Pewnie teraz będę zmęczona wszystkimi poprawkami w szkole, ale postaram się miec również czas na tą książkę. Miałam dziś świetny sen na temat tej książki, i myślę, że to dobry znak. ; ) 

oOLAALOo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz