Nicole zajęła drugą ławkę od strony drzwi, która na szczęście, była wolna. Klasa powoli napełniała się uczniami, i co chwilę ktoś odwracał wzrok w kierunku nowej dziewczyny.
- Hej! Jesteś nowa.
Dziewczyna odwróciła się. Siedział za mną chłopak z ciemnymi, postawionymi na żelu, włosami. Niezwykle ciemne oczy były zwrócone w jej stronę. Po chwili, chłopak zmusił się na cierpliwy uśmiech.
- Cześć. Jestem Nicole. – dziewczyna uśmiechnęła się i wyjęła rękę w jego stronę. On zamiast uścisnąć, ujął ją w swoją dłoń, delikatnie ją unosząc i ucałował.
- Wow… - powiedziała zawstydzona i zabrała rękę.
- Co? – zapytał unosząc brwi.
Nick bez słowa odwróciła się i wolała już nigdy nie wracać do tego tematu. PO chwili zdała se sprawę, że on nawet się nie przedstawił. Postanowiła dobrze nasłuchiwać głosu nauczyciela.
Emily, Ron, Carol, Jessica, Daisy…
- Nicole Terry.
- Jestem.
- Dobrze, Tom Warner.
- Jestem – powiedział nowy ‘’ znajomy ‘’ z tyłu. ‘’ Tom… Fajne imię. ‘’ – pomyślała Nicole.
Całą lekcję profesor opowiadał dziewczynie, co będą omawiać przez cały rok. Biologia była cztery razy w tygodniu. Lekcja szybko się skończyła i gdy Nicole wkładała już książki usłyszała tylko:
- Miło było cię poznać.
Gdy Nick odwróciła się, za nią już nikogo nie było. Gdy już wyszła z Sali, od razu znalazła Viki.
- Uf… Jak dobrze cię widzieć.
- Nie bez powodu mówiłam ci, że ten cały Robinson to stary i wredny grzyb.
- Nie, nie o to chodzi… Poznałam chłopaka, który właśnie za mną siedzi.
- Hm… Może go znam? Jak ma na imię? – zapytała i wyjęła z torby cukierki. – Chcesz jeden? Może osłodzi ci trochę pierwszy dzień.
- Dzięki. Nazywa się Tom…W-…Walter, nie… Warner!
- Nie znam takiego. – powiedziała i popatrzyła towarzyszce prosto w oczy. Wyglądała, jakby się trochę zmartwiła. – Dobra, co teraz masz?
- Hm… Chemię.
- Miło mi. – uśmiechnęła się. – Ja też.
- Mogę z tobą usiąść? – Nicole miała dość już incydentów jak na poprzedniej lekcji.
- Pewnie, a co do chemii… - wyjęła z torby żelki. Uśmiechnęły się i chwilę później zaczęły już chichotać.
- Viki, masz rodzeństwo?
- Dwóch braci, Jacoba i Daniela. – popatrzyła. – A ty?
- Jednego brata, Maxa. Są starsi, czy młodsi?
- Nick, czy ty zamierzasz chodzić z bratem swojej znajomej? – przyglądała się z rozbawieniem.
- NIE! – wytrzeszczyła oczy na koleżankę. – Pytam się, bo jestem ciekawa.
- Oboje są starsi, ale i tak jestem od nich… lepsza.
Nicole raczej nie zrozumiała, ale postanowiła się o to nie pytać.
- Cóż, Max jest ode mnie o 3 lata młodszy.
- Jacob ma 23, a Daniel 21.
Zapadła cisza, więc ruszyły wolno w stronę Sali nr 43.
- Viktoria, to gdzie t y mieszkasz?
Dziewczyna popatrzyła na towarzyszkę
- W sumie, to dwie przecznice dalej od ciebie. Będę mogła do ciebie wpaść?
- Ale, że niby kiedy?
- Nie wiem, może dzisiaj?
- Ale u mnie jest remont.
- To co?
- Ee… Mój pokój to na razie kartony, łóżko i lampa.
- Nie rozumiem, co w tym złego?
Tak naprawdę, Nicole nie miała już innych argumentów. Przygryzła dolną wargę i powiedziała po namyśle:
- Dobrze, lecz pogadamy o tym w przyszłym tygodniu
I weszły do Sali.
Przepraszam, że nie publikowałam go tydzień temu, ale w Święta, cóż, miałam co innego do roboty : D Zaraz publikuję również zdjęcie okładki książki . :)
Olka-Fasolka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz