- Trzymaj się. – powiedziała i objęła brata ramieniem.
- Dzięki. Może nie będzie ze mną aż tak źle. – uśmiechną się na pożegnanie i wyszedł z auta.
Była dopiero ósma czterdzieści trzy, więc dziewczyna mogła trochę rozejrzeć się po okolicy.
Całe to Noric, to nie wyglądało na miasteczko. To było raczej małe miasto. Znajdowały się tu cztery szkoły. Dwie z nich były publiczne, druga połowa stanowiły prywatne. Można je było poznać po białym murze, otaczającym budynek. Wcześniej Nicole i jej rodzina mieszkała na wsi, a tata bał się, że będzie tu głośno i będą korki. Ale tu było zupełnie inaczej, a zwłaszcza w tym czasie, gdy drzewa miały piękne płomienne barwy. Co prawda, dziewczyna bardziej lubiła wiosnę, ale to miejsce wydawało się teraz… niesamowite.
Gdy Nicole zaparkowała już samochód na parkingu szkoły Knowledge Infinite’s, miała chwilę na rozejrzenie się po uczniach. Większość wyglądała normalnie, ale były też grupy. Emo, metalika, sportowcy, ‘’Barbie’’ itp. Nick oparła się o maskę fiata i zaczęła się przyglądać nowemu planu lekcji.
- Hej.
Nicole podskoczyła i podniosła wzrok.
Kocimi oczami patrzyła na nią dziewczyna o brązowych, kręconych włosach. Zatrzepotała długimi rzęsami podkreślonymi maskarą i kredką do oczu. Miała piękne i duże usta. Trzeba było te przyznać, że ma fajną figurę, choć nie była chuda.
- Cześć. – powiedziała Nick zakłopotana.
- Hm… Jesteś tu nowa. – powiedziała patrząc na mnie ostrożnie.
- Em…Tak, jestem Nicole. – ‘’ Tapeciara. ‘’ pomyślała
- Viktoria, czemu nie jesteś od początku roku? – ‘’ no tak, minęła połowa września ‘’.
- Przeprowadziłam się niedawno, musiałam pomóc rodzicom.
Viktoria patrzyła przez moment na nową i , ku jej zdziwieniu, uśmiechnęła się.
- Aha. Hm… Gdzie mieszkasz?
- Obok tego małego cmentarza.
- Na Misty?
- Tak
- I nie boisz się? – zapytała z ciekawością w oczach.
- A-ale czego ?
- No… K l ą t w y… - powiedziała z pewną tajemniczością. Po spostrzeżeniu, że Nicole nic o tym nie wiadomo, co było widać po jej wyrazie twarzy, przysunęła się bliżej i odparła cicho: - Zawsze o jedenastej wieczorem, na cmentarzu, pojawia się duch starca.
- I co on niby robi? – zapytała Nick.
- Potrafi odpowiedzieć ci na… większość pytań, które kryjesz głęboko w sercu. – i od razu wtrąciła swoje dwa słowa: - właśnie nie wiem, czemu mówią, że to klątwa…
Pewnie, jakby Nicole usłyszała to od Maxa czy jej wcześniejszych koleżanek, pewnie by to wyśmiała, ale z ust Viktorii, brzmiało to sensownie.
- Viktoria, a ty wierzysz w to?
- Proszę, mów Viki. A co do tematu, to sama nie wiem, słyszałam różne pogłoski.
Nagle zadzwonił dzwonek i dziewczyny w tym samym czasie odepchnęły się od maski.
- Jaką masz lekcję? – zapytała Viki.
- Biologię.
- No, wiedz, że facet od Biologii na samym początku przesadzał uczniów. Nie lubię typka. Ten to zawsze mnie weźmie do odpowiedzi, kiedy nic nie umiem. Choć, zaprowadzę cię.
- Dzięki. – i Nicole ruszyła za nową znajomą.
Niahahah ! Moje czytelniczki normalnie się nie cierpliwą, niestety, nie mogę nic na to poradzić, że tak wolno idzie mi pisanie :D Jeśli jest jakiś problem proszę zgłaszać to na MSP. Jeżeli nie masz konta, lub nawet nie masz pojęcia co to jest, to proszę to głosić do osoby, która może mi o tym powiedzieć w jakiś sposób :D
Olka-Fasolka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz