poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rozdział 5.

   - Twoja znajoma w ciekawy sposób poznaje nowe osoby. – Nicole usłyszała za sobą głos na lekcji biologii.
   - Jest fajna, lubię ją.
   - Przyznaj, że tobie też zadawała takie pytania.
   - Może i tak – powiedziała powoli – Ale mi to nie przeszkadza.
Gdy chłopak zaśmiał się, Nick zapytała:
   - Hm… Coś się nie podoba.
   - Nie z tego się śmieję… Nadal nie mogę uwierzyć, że mieszkasz tak blisko mnie.
   - Cisza! – powitał uczniów Pan Robinson.
Gdy zadał już temat i ćwiczenia, cichym krokiem ruszył w stronę drugiej ławki od strony drzwi. Dziewczynę ogarnął delikatny dreszcz. '' To pewnie ze zdenerwowania '' – pomyślała.
   - A ty Nicole przeczytaj dwa pierwsze tematy, musisz w końcu jakoś nadrobić ten czas. Każdy uczeń ma już trzy oceny, a ty ani jednej. Postaraj się zrobić to doświadczenie – pokazał grubym paluchem na zadanie. Nicole zakryła sobie usta ręką. Musiała określić gatunki różnych żab i ich płeć. Nie lubiła eksperymentów na zwierzętach.
   - Proszę pana… - zaczęła zniesmaczona Nick.
Nauczyciel jednak zlekceważył ją i spojrzał jej z nad ramienia.
   - Tom, może ty chcesz pomóc przyjaciółce?
   - Co najwyżej znajomej… - wtrąciła urażona Nicole i zmrużyła oczy.
   - Mogę pomóc, ale co mamy robić? – zapytał Tom.
   - Niech twoja  z n a j o m a  ci powie.
Pan Robinson był najwyraźniej tym wszystkim rozbawiony.
   - Za chwilę przyniosę sprzęt.
 Dziewczyna z poirytowaniem przesunęła krzesło na tyle, by mógł się dosiąść jej pomocnik.
   - Aż tak mnie nie lubisz?
   - Nie potrzebuję twojej pomocy. – spojrzała na tabliczki, w których znajdowały się płazy.
   - Widzę, że wolałabyś zakopać się teraz pod ziemię. – uśmiechnął się delikatnie.
   - Nienawidzę go. – Nicole wskazała na nauczyciela, a Tom parsknął cichym śmiechem.
   - Nikt za nim nie przepada.
Gdy nauczyciel zerknął na nich ukradkiem, Nick zabrała się do pracy. Jak spojrzała na trzecią tabliczkę, zamknęła oczy i zakryła twarz w dłoni.
   - Co się stało? – Zapytał zdziwiony towarzysz.
   - Nawet nie muszę nic robić, by określić tą żabę. To samiec Drzewołaza Niebieskiego. – i podała mu tabliczkę.
   - Co w tym dziwnego?
   - Nie dziwne, ale na jego grzbiecie są widoczne jaja. Drzewołazy są niebezpieczne, ale i chronione. Z tych jaj mogły się wylęgnąć kijanki.
   - Uczyłaś się kiedyś o płazach?
   - Nie. Takie rzeczy dowiadywałam się, z nudów szukając jakichś ciekawych informacji na temat zwierząt.
   - Dobra, w takim razie chyba skończyliśmy. Ja zaniosę te tabliczki, a ty przeczytaj w całości tematy.
Nicole otworzyła książkę, ale i tak musiała widzieć reakcję nauczyciela. Pan Robinson z sztucznym niedowierzaniem, ponieważ dziewczyna widziała, że do chwilę na nich zerka, przyjął doświadczenie i poszedł na moment na zaplecze, a Tom wrócił na miejsce. Nauczyciel jednak nie zamierzał dać za wygraną i podszedł jeszcze do Toma:
   - Tom, teraz ty rób zadanie, które zadałem klasy, a ty… - zwrócił się do Nick. – Zauważyłem, że dobrze się orientujesz się ze zwierzętami, więc jutro będą kolejne dwa tematy.
   - Hm… czy ja mogę się już spakować?
   - Tak, ale masz być cicho.
Gdy nauczyciel wrócił na swoje miejsce, Nicole zwróciła się do Toma:
   - Co wy teraz robicie?
   - Budowy komórek.
Dziewczyna zerknęła na ćwiczenie. Rzeczywiście obrazki były podobne do komórek. Co prawda, były one już bardziej rozbudowanie, lecz Nicole nade wszystko lubiła te tematy.
   - Dobrze, proszę się spakować i czekać w ciszy i spokoju na dzwonek. – pan Robinson powiedział grupie.
   - Jak się cieszę, że to koniec. – szepnęła Nick. – Super, że nie będzie jutro biologii.

                 *****

   - Świetnie, co zamierzasz teraz robić?
Nicole i Vikki siedziały teraz na frontowych schodach szkoły.
   - Sama nie wiem, może będę uprawiać jogging.
   - Jogging to mój wróg. – powiedziała spokojnie i poklepała się po brzuchu. – Mam ochotę na donaty z polewą, a ty?
   - Vikki… Ty głodomorze. – uśmiechnęła się Nick do znajomej.
   - No właśnie, a ty zamierzasz biegać po Noric.
   - Ach, dziewczyno, ciebie nigdy nie można namówić.
   - Dobrze, że chociaż  j a  mogę namówić ciebie.
   - Hmm… Dobra, to gdzie pójdziemy?
   - A gdzie wolisz: Eugene czy Portland?
Nick wybałuszyła na nią oczy.
   - Co? – znajoma wzruszyła ramionami.
   - Chcesz jechać tak daleko tylko po pączki!?
   - To około 40 mil. Nic wielkiego.
   - Yyy… Myślałam, że zajdziemy gdzieś bliżej.
   - Nic z tego. W Eugene jestem stałym klientem. – zachichotała Vikki.
   - Sama nie wiem…
Nicole nie była przyzwyczajona wyjeżdżać nigdzie poza miejscowość, w której mieszkała. Gdyby rodzice przyłapali ją na tym, że wyjechała, miałaby przechlapane.
   - Oj, no proszę… - zatrzepotała prosząco rzęsami.
   - Ale musiałabym jeszcze zajść do domu.
   - Wiem ja też. A no właśnie, zauważyłam, że dziś jesteś pieszo.
   - Czasem wolę świeże powietrze od komfortu.
   - Rozumiem… To jak się umawiamy?
   - Jak wrócę do domu, odświeżę się i za około godzinę będziesz mogła przyjechać.
   - Umowa stoi.

Jej, już dawno mnie nie było. ; D Już sama nie wiem co mam pisac, okryłam się pewną hańbą. Chyba już nie jestem sobą...


oOLAALOo

1 komentarz: